(…) ‚Psy’ z tytułowego wiersza książki mogą uchodzić za autentycznych towarzyszy młodości poety, tym bardziej, że narrator liryczny występuje tu bez żadnych kamuflaży, pod imieniem Lecha Marka Jakóba. Wprost z natury poeta portretuje także własny dom rodzinny i swoich najbliższych. (…) ‚Psy młodości’ – mimo że zawierają znaczną dozę uogólnienia – są właściwie portretem zbiorowym.

Oto świadectwa uogólnienia personifikacyjnego i dystansu ironicznego: ‚i aportu przyuczyć można i szczwać nimi do woli/ albo i strach wytresować na byle zająca/ też tęgo przetrzepać/ za nietęgie merdanie// mogą przecież nie zaznać swej siły / nie warczeć na zapach krwi // jeśli tylko przytnę im ogony i uszy/ jeśli pozwolę spać na wycieraczce / to za to/ czy też za pełną miskę/ do zasranej śmierci będą przynosić gazety z kiosku’. Jest to w rzeczy samej portret, ale portret przekorny, oddający podstawowe cechy psiej natury: zaufanie do swego pana i podporządkowanie się tresurze. Psia to i pospołu ludzka cecha.

Cytowany wiersz nie bez powodu został wyeksponowany przez autora; jego ważność została w książce zaznaczona szczególnie i stanowi sygnał czegoś istotnego w rozwoju sztuki poetyckiej autora – sygnalizuje moment przejścia od prostego opisu własnych doznań lirycznych do uogólnienia rówieśniczego i środowiskowego, zaprawionego ironią, a nawet szyderstwem. Ta tonacja wyraźnie dominuje w zbiorku Lecha M. Jakóba. Pod tym znakiem pozostaje część druga tomiku ‚Zobacz kto za drzwiami’, ale pojawiła się ona już w części pierwszej, w cytowanych ‚Psach mojej młodości’.

Poeta uznał początkowo siebie jako jednego z wszystkich i własne cechy i doznania wykorzystywał do wnioskowania o innych, własne ‚ja’ funkcjonowało więc wymiennie z ‚nie-ja’. W wierszu ‚Hazard’ nie miał w tym względzie najmniejszych wątpliwości: ‚[…] ja/ zwykła maszynka do życia marki ‚Homo”. Świadomy statutu swych możliwości, autor nie przekraczał też granicy doświadczania zjawisk i formułowania pytań; odpowiedzi nie próbował udzielać, będąc pewnym tego jednego: względności zjawisk.

Stało się w końcu tak, jakby opisywana rzeczywistość naraz zniechęciła poetę, jakby mu w niej było za ciasno i odczuł potrzebę znalezienia ‚innego świata’, ‚innej strony życia’. Z tego względu jeszcze dwa wiersze zasługują na uwagę: bez tytułu [‚tej nocy ponownie wyszedłem na miasto’] i ‚Ostatni wiersz o krwi’. W pierwszym z nich autor tak utrwalił moment swego jakościowego przemienienia: ‚[…] raptem poczułem/ jak bardzo można być obróconym/ w inną stronę/ życia’. W drugim stwierdził: ‚[…] ilekroć piszę KREW/ to krwią jest matka i ojciec/ stuniebna ziemia/ najpospolitszy nawet wiersz/ i ty/ poszczególny’.

(…) W wierszu ‚Rejs’ napisał: ‚ w tym rejsie wzięto pod uwagę/ rozpiętość wyobraźni kandydatów na żeglarzy’. I to jest jeszcze ważne, co sformułował dalej w wierszu ‚Morze inaczej’: ‚[…] morze jest twoje zupełnie gdy/ potrafisz o nim powiedzieć ‚ja’/ ja jestem’. Jest to istotna wskazówka co do procesu utożsamiania się narratora lirycznego z opisywanym obiektem, procesu najzupełniej indywidualnego, stanowiącego osobistą własność autora. ‚Ja’ i ‚jestem’, w sensie utożsamiania, stanowią też fundamentalne pewniki poezjowania Lecha M. Jakóba.

Wynika z tego cała filozofia. Narrator liryczny może mówić na jakiś temat wyłącznie wtedy, gdy go gruntownie pozna i przyswoi – i gdy się z nim utożsami. Z tym, że nie jest to zwykłe równanie. Poezjowanie Jakóba, fungujące na udramatyzowanej narracji, przybiera z reguły postać zwierzeniowego monologu. (…) Przy czym także sam bohater liryczny może być postacią nie istniejącą naprawdę, tak jak w wierszu ‚Pieśń nie nadlatującego ptaka’: ‚[…] nikt nie tęskni do mnie/ nie zazdrości swobody// nie ma mnie/ więc kto może o mnie coś wiedzieć// nie mogę być uosobieniem niczego/ nikt jak dotąd/ nie powołał mnie do bytu’.

(…) Autor ‚Psów mojej młodości’ odwołuje się do Ewangelii, lecz nie są to wizje apokaliptyczne, poeta uświadamia tylko nieuchronność śmierci każdego. I z tego faktu powinien umieć wyciągnąć naukę dla życia.

W poezji Lecha M. Jakóba dominuje nuta pogodzenia się z kodeksem biologii i wiary [‚czarnej wiary’] w życie takie, jakie jest. To stąd ważna rola przypada pojęciom: droga, podążanie, światło u celu… Stwierdziliśmy już uprzednio, że autor ‚Psów mojej młodości’ konstruuje wiersz w sposób narracyjny, na zasadzie dramaturgicznej. Ale dodać do tego trzeba i to, że owa rozkwitająca konstrukcja dramatyczna rządzi tu także układem tekstów w obrębie całego tomiku.”

(Feliks Fornalczyk „Z życia dla życia”, Głos Pomorza nr 119, 18 – 20.06.1982)

Psy mojej młodościFeliks Fornalczyk