„Jest to dziwna książka. Splatają się w niej realia naszych czasów, wyjęte z bezpośredniego otoczenia autora z mistyką, mocami nadprzyrodzonymi. Czasami zdaje się, że to sam autor, będąc bezsilny wobec niesprawiedliwości, bezprawia, nadużyć, sięga po mistykę, aby móc bardziej skutecznie stawić czoło. Połączenie konkretu z fikcją z pogranicza science fictionchwilami razi, ale potem, zważywszy że całość jest wielką metaforą, przekonuje (…).”

(Stanisław Misakowski „Kruk najbielszy”, Tygodnik Kulturalny nr 1, 1.01.1984)

Kruk najbielszyStanisław Misakowski

„Można tę powieść uznać za typową wakacyjną lekturę, przeczytać jednym tchem, docenić wartką fabułę opartą na interesującym pomyśle. (…) Gdy jednak dotrzemy do ostatnich stron książki, trudno nie postawić pytania, czy sens jej można sprowadzić wyłącznie do niezwykłych przygód głównego bohatera Andrzeja Klampy, czy tkwi on być może głębiej, będąc pytaniem nie tylko o to, co w sposób bezpośredni przynosi akcja powieści.

‚Kruk najbielszy’ Jakóba da się zaliczyć do tego, rozumianego tu bardzo szeroko nurtu literatury, która wprowadza element ‚cudowności’, pewną dawkę irracjonalizmu. Zatem gatunkowy wzorzec byłby bardzo pojemny, bo mieszczący w sobie różnego rodzaju fantastykę: od literatury demonologicznej i powieści o cudownym wynalazku po ‚magiczny realizm’ i fantastykę naukową. Oczywiście paralele te są najczęściej bardzo odległe, lecz baza wyjściowa jest zawsze ta sama: ‚cudowność’. Powieść Jakóba byłaby jednak najbliższa nie baśni (w niej bowiem cudowność nie narusza świata rzeczywistego), lecz tym gatunkom, które wyrastając z przekonania o racjonalnym ładzie zdeterminowanego świata, prezentują w swych utworach nagłe wtargnięcie czynnika kłócącego się z tzw. zdrowym rozsądkiem. Warto w tym miejscu odwołać się do słów R. Caillos, który nad wszystkimi odmianami literatury operującej w różnym stopniu i w różnej funkcji elementem fantastycznym, buduje wspólną dla nich właściwość, wyrażającą się w ‚napięciu pomiędzy tym, co człowiek może, a tym, co by chciał móc’.

Ta prawdopodobna teza odnosząca się do ‚literatury nieprawdopodobnej’ przystaje i do prozy L. M. Jakóba. Nie jest bowiem żartem doszukiwać się w zamyśle autora ‚Psów mojej młodości’ przedłużenia dziecięcych snów i marzeń o ‚czapce niewidce’ i innych magicznych przedmiotach. W ‚Kruku najbielszym’ jest nim nie zadrukowana ‚książka’, odpowiadająca swojemu właścicielowi na każde przezeń postawione pytanie. Posiadała ona jeszcze wiele innych niezwykłych cech, jak chociażby to, że była niezniszczalna [Klampa poddał ją ‚próbie ognia i wody’], sygnalizowała zbliżające się niebezpieczeństwo, wyrażała niezadowolenie z zachowania i czynów Klampy .

Pojawienie się tajemniczej ‚książki’ już w pierwszych partiach powieści [bohater kupuje ją w ‚nie istniejącym’ antykwariacie] to wprowadzenie czytelnika ‚od razu’ w sedno przygód mieszkańca nadmorskiego, uzdrowiskowego miasteczka K. Ta interesująca scena zakupu pełna jest niezwykłej atmosfery, w której wszystko to, co bohatera otacza, ‚znaczy’ coś więcej niż dla każdego innego. Tonacja ta występuje tak wyraziście tylko raz w pierwszej części powieści. Jakób bowiem natychmiast porzuca to, co byśmy mogli nazwać budowaniem nastroju, ‚gęstnieniem’ przestrzeni. Narracja prowadzona jest jak w konwencjonalnej prozie realistycznej, a ‚książka’, pomimo swej tajemniczej mocy, jest jakby uzwyczajniana, oswajana.

(…)’Kruk najbielszy’ to powieść, której sensy wykraczają jednak poza opowiedzenie fabuły oraz poza banalne pochwały i zarzuty. Docierając więc na koniec do głębszej warstwy znaczeniowej prozy Jakóba, do jej parabolicznego wymiaru, warto przyjrzeć się temu, co moglibyśmy nazwać prowizorycznie ‚ideą książki’. Jakób umieszcza ją [ale przewrotnie] jakby w sferze sacrum, samym tytułem podkreślając, że nie chodzi tu tylko o bibliofilski ‚biały kruk’. Obdarza ‚książkę’ określeniem ‚najbielsza’, a więc wartościuje dodatnio, nie tylko podkreślając jej wyjątkowość, ale i humanizujące znaczenie. Autor doprowadza nas jednak do posępnego finału [jest nim zniszczenie biblioteki]. (…) Finału, który musiał nastąpić, bo zawsze degradacja człowieka obraca się przeciw kulturze, przeciw sumieniu kultury.

L. M. Jakób nie rozwiązuje jednak tego problemu w sposób tak prosty. Dzieje Andrzeja Klampy to przecież także przykład zniewolenia ‚ideą książki’. Jego pierwszym aktem był wybór między żoną Anną a swoją bibliofilską pasją [woli rozwód niż rezygnację z książek]. I gdy pojawia się w jego życiu ‚najbielszy kruk’, zdaje sobie sprawę, że będzie ‚musiał za to wszystko zapłacić’. Ironia autora dotyczy tu także tego sposobu bycia inteligentnym, który jest typem człowieka przeżywającego kulturę przed rzeczywistością.

Tajemnicza ‚książka’ stawia jednocześnie bohatera powieści w sytuacji nieustannego etycznego wyboru: stając się nie tylko dobrą, ale i złą pokusą, której ostatecznie ulega. Musi ulec, bo jest człowiekiem, za którym nic nie stoi, który choruje na brak wartości, który swoje biblioteczne regały stawia nad człowiekiem. Dlatego musi ulec innej mocy słowa – mocy, która wyzwala w człowieku zło.

‚Pułapka książki’ to możliwość nieograniczonego korzystania z własnej mocy i rezygnacja z przekonania, iż istnieje coś, czego nie wolno zrobić. Bliżsi prawdy będziemy jednak, gdy dostrzeżemy iż pułapka ta wynika także ze struktury świata przedstawionego w ‚Kruku najbielszym’.

(…) Wiele z przedstawionych przez Jakóba mechanizmów społecznych interakcji da się prawdopodobnie skonkretyzować w miarę rosnących odwołań czytelnika do własnych doświadczeń. Czy w tych rozważaniach możemy pójść i twierdzić, że ‚książka’ jest metaforą nieograniczonych możliwości penetracji każdego człowieka? Czy możemy mówić, że jest to nie tylko fikcja, którą można odczytać parabolicznie, poza konkretną przestrzenią i czasem, lecz także fikcja istniejąca rzeczywiście [‚nierzeczywistość’!], jako stały element składowy stosunków społecznych?

Prawdopodobnie powieść L. M. Jakóba uznana zostanie za jeden z najciekawszych debiutów prozatorskich roku 1983. Jej wartość nie tkwi jednak w giełdowych przypuszczeniach, lecz w niepokoju, który wywołują opowiedziane przez pisarza losy prowincjonalnego karła, stającego się ‚olbrzymem’ ” (…).

(Zbigniew Pakuła „Budowanie i rozpad”, Po brzeże nr 13, wrzesień 1983)

Kruk najbielszyZbigniew Pakuła

„(…) Najkrócej mówiąc jest to książka o bezradności jednostki ludzkiej w konfrontacji ze światem, o niemożliwości w normalnych warunkach pełnej realizacji siebie. Cywilizacja, w ogóle życie społeczne, wszystko to wytworzyło tyle mechanizmów, iż jednostka ludzka nie jest w stanie im się przeciwstawić, ani też tym bardziej podważyć owe mechanizmy. Nie można wyzwolić się z trybów, w których pojedynczy człowiek znajduje się każdego dnia, w każdej chwili. Człowiek nie może tych determinantów zniszczyć za pomocą dostępnych sobie ‚ziemskich środków’. W takiej sytuacji jedynym zbawieniem i ratunkiem jest sięgnięcie do metafizyki, do środków irracjonalnych, do uruchomienia mechanizmów niedostępnych wszystkim innym ludziom. Owe ‚nieziemskie środki’ w baśniach i legendach nazywały się czarami, a zdolność do czarów, stosowanie środków nadprzyrodzonych było możliwe do osiągnięcia tylko przez jednostki wyjątkowe, niezwykle silne i piękne moralnie, zdolne do poświęceń prześcigających możliwości normalnych ludzi.

(…) Powieść ‚Kruk najbielszy’ Jakóba jest książką o wielkości i sensie ludzkiego marzenia, jest moralitetem o tym, że można zdobyć nawet nadprzyrodzone zdolności, gdy się tego bardzo chciało, gdy się bez reszty wierzy w swoje marzenie. Jest zatem książką o potędze marzenia i potędze wiary. Powieść ta jest przeciw powszedniości i przeciętności, przeciw temu wszystkiemu co jest małe, niepełne, połowiczne (…)”

(Czesław Kuriata „Pomysł najśmielszy”, Morze i Ziemia nr 35, 1.09.1983)

Kruk najbielszyCzesław Kuriata