„(…) Aforyzmom [maksymom, sentencjom] tradycja oraz krytyka stawiają wiele klasycznych wymogów. Muszą więc wyrażać ogólne prawdy o życiu, czyli formułować istotne spostrzeżenia natury filozoficznej i moralnej. Mają być w zgodzie z odkrywczą psychologią. Słowem, być mądre. Cechę tę zastąpić może elegancki dowcip mający znamiona śmiesznej prawdy. Oczywiście o człowieku, o kim bowiem traktują wszelkie książki na świecie?

Aforyzm najlepiej wychodzi na tym, kiedy mądry i dowcipny jednocześnie. Jednocześnie wymaga zwięzłości, więc niewielu słów i zdań niewielu. Najlepiej, kiedy mieści się w jednym wypowiedzeniu. Błyskotliwym oraz wyrazistym.

Jeśli przyłożyć owe kryteria do aforyzmów Lecha M. Jakóba, to wyrazić trzeba sąd następujący: są owych utworów dwie kategorie [grupy].

Pierwszą, nawet dosyć liczną, stanowią aforyzmy znakomite. Rzekłbym, na miarę La Rochefoucalda, Chamforta i naszego Leca. Przeszkodę w takim ich odbiorze stanowić może tylko jeden fakt: ten mianowicie, że Lech M. Jakób jeszcze nie taki sławny.

(…) Grupę drugą stanowią utwory bardzo dobre.

Zaskakujące humorem, trafnością spostrzeżeń, więc często goryczą prawdy o człowieku, stanowią te myśli Jakóba wypadkową jego talentów: poety, prozaika, filozofa i satyryka. Miejmy nadzieję, że będzie je wytwarzał nadal. (…)”

(Anatol Ulman „Mądre, piękne, ozdobne”, Po brzeże nr 6, czerwiec 1989)