„(…) Pisarz całkiem świadomie tworzy w opozycji do tego, co potocznie nazywa się młodą prozą (…) W przypadku Lecha M. Jakóba opozycja do tego nurtu prozy polskiej oznacza konkretnie przyznanie czytelnikowi prawa do zajmującej lektury, a więc chęć opowiedzenia mu frapującej historii.

(…) Lech M. Jakób nie prezentuje w ‚Karamarakorum’ ani skłonności ekshibicjonistycznych, ani zamiłowania do bezkompromisowych wiwisekcji, ani też pretensji duszoznawczych.(…) Na świat dziecięcych zabaw patrzy się w tej książce z perspektywy człowieka dorosłego, rekonstruując dawniejsze emocje i motywy.

(…) Na świat przedstawiony w powieści składają się nie tylko opisy podwórkowych ekscesów, lecz także życie małego miasteczka na Ziemiach Odzyskanych. Wprawdzie celem utworu nie jest odtworzenie tego życia, ale wiele autentyzmu udało się pisarzowi zawrzeć w tle dziecięcych zabaw i przeżyć.

Uchroniła się ostatnia powieść Jakóba przed sielankową wizją dzieciństwa. W dziecięce życie wkradają się choroby, smutki i lęki. Bohater styka się też ze śmiercią w najbliższym otoczeniu i przeżywa ją równie mocno wtedy, kiedy dotyczy jego babci, i wtedy kiedy spotyka małomiasteczkowego dziwaka, a także wtedy, gdy ginie ulubiony kundel. A jednak ‚Karamarakorum’ zachowuje pogodną tonację, zaś tajemniczy tytuł powieści sugeruje, że wszystko dotyczy tego okresu w życiu człowieka, kiedy wszystko się może jeszcze zdarzyć, a w każdym razie wiele się jeszcze po świecie spodziewa: dobrego i ekscytującego.”

(Ewa Starosta „Też miałem siedem lat”, Fakty nr 35, 30.08.1986)30