„Dobrą opinię o najnowszej książce L. M. Jakóba redakcja ‚Głosu Pomorza’ wyraziła przed dwoma laty, drukując ją w odcinkach prawie przez dwa miesiące. W druku gazetowym miała ona tytuł ‚Skarb feldfebla Jonasa’, w wydaniu książkowym – ‚Karamarakorum’.

Było kilka powodów druku tej powieści w gazecie, następnie w formie książkowej. Pierwszy – walory artystyczne, drugi – tematyka książki. Nie wymieniono w niej nazwy miasta, gdzie toczą się zdarzenia, lecz zawarta w niej topografia, nazwa rzeki [Parsęta] i przedmieścia [Kisielice] pozwalają ustalić, że akcja toczy się w Białogardzie, w końcu lat pięćdziesiątych lub na początku sześćdziesiątych.

(…) Urok i wartość powieści Jakóba tkwi przede wszystkim w subtelnym, często poetyckim, rysunku doznań i przygód dziecka, poznawania przez nie świata, zbierania doświadczeń, za które urwis nieraz otrzymuje srogie lanie od rodziców, razy od kolegów i kary w szkole, urwis poznaje życie takim, jakie ono jest – bez upiększeń.

Poznaje ludzi o różnych charakterach i przeszłości: zdziwaczałego żołnierza z pierwszej wojny światowej, łysą Bibę, której postępowaniem gorszą się niektórzy dorośli, piekarza Splota, sprzedawcę piwa Bakę i wielu innych.

Siedmioletni chłopiec przechodzi różne wtajemniczenia. Poznaje surowe prawa, obowiązujące w grupie rówieśników, uczy się sprytu i przebiegłości, odnosi sukcesy, ponosi klęski; poznaje wartość prawdy i cenę tchórzostwa, spędza tygodnie w szpitalu, ogląda śmierć człowieka, a wszystko to wzbudza w nim ciekawość otoczenia i świata. (…)”

(Józef Narkowicz „Z lat niedawnych, egzotycznych”, Głos Pomorza nr 279, 29 – 30.11.1986)