„Kto kiedykolwiek zetknął się osobiście z Lechem Markiem Jakóbem wie, iż jest to postać kontrowersyjna – łącząca w sobie wiele sprzecznych cech. Potrafi równie szybko ująć ludzi, jak i ich do siebie zrazić. Zdobyć uprzejmością w pierwszym kontakcie, a zniechęcić bezkompromisowością oraz nieobliczalnymi reakcjami później.

Nie bacząc na koniunktury i mody, kpiący z dyżurnej ideologii, wiedzie żywot raczej na uboczu, z dala od zgiełku świata. Postawa ta w dużej części znajduje potwierdzenie w jego twórczości pisarskiej. Książki autora, nie leżące długo na księgarskich półkach, mówią o ludziach tyleż z ciepłem i tolerancją dla rozmaitości postaw i poglądów, co z drwiną i uszczypliwością. Jednak gdy bliżej się temu przyjrzymy, możemy dojść do wniosku, że te sprzeczności są pozorne. Przy założeniu, że człowiek jako istota psychicznie złożona – godzi w sobie różne cechy. I chyba to jest to. (…)

Autor początkowo godził się na rozmowę z GP, potem zgodę wycofał. No cóż, z chimerami twórców też należy się liczyć, co wcale nie zmieniło mego zamierzenia. Tyle, że teraz będę posiłkować się opiniami innych. (…)

We wstępie do informatora ‚Pisarze Pomorza Środkowego’ F. Fornalczyk w 1988 r. napisał: ‚Dwóch przynajmniej autorów koszalińskiego skupiska literackiego [oprócz Kuriaty] zdobyło sobie zasłużoną renomę krajową. Są to Anatol Ulman i Lech M. Jakób. Dzieli ich różnica 20 lat, a to jest dużo. Zwłaszcza jeśli uwzględnić doświadczenia i cechy wrodzone. Ale obaj w stopniu prawie identycznym wyróżniają się niepospolitą wszechstronnością i skalą zainteresowań. I potrafią się posługiwać wszystkimi językami literackiego wyrazu’.

Te słowa napisano blisko 4 lata temu. W tym czasie ukazały się kolejne książki Jakóba, jednoznacznie utwierdzające ów sąd. A nawet rozszerzające. Bowiem po debiutanckim zbiorze wierszy ‚Psy mojej młodości’ i trzech powieściach autor ogłosił jeszcze zbiór aforyzmów ‚Mądre głupoty’ i trzy książki dla odbiorców młodszych: zbiór opowiadań, powieść i wiersze, okazując się przy okazji grafikiem ilustrującym niektóre swoje pozycje.

Także Czytelnikom naszej gazety postać ta powinna być znana. Opublikował bowiem na jej łamach w ubiegłym roku ponad dwadzieścia różnego rodzaju tekstów: recenzji, artykułów interwencyjnych, korespondencji z Wielkiej Brytanii i Bułgarii. Niektóre z nich, przez swoją ostrość, powodowały riposty i polemiki prasowe.

Poeta, prozaik i satyryk. Prócz książek autor kilku skandali oraz dwojga dzieci. (…)

Autor ten, nie bojący się śmiechu z samego siebie, pozyskał już sporą grupę wiernych czytelników. Wielokrotnie był również nagradzany za literackie dokonania. Ale, co ciekawe, nie wszystkie nagrody przyjmuje. Twierdząc, że ważne jest, prócz intencji, także to, z jakich rąk ona pochodzi. I tak, na przykład, nie przyjął nagrody wojewódzkiej w czasie trwania stanu wojennego. Odmówił również przyjęcia nagrody kołobrzeskiej w maju ubiegłego roku.

Nie jest moim zamiarem pełne omówienie sylwetki autora. Zapewne w przyszłości lepiej uczynią to inni. (…)”

( Iwona Jaroszyńska „Człowiek o trzech imionach”, Goniec Pomorski nr 19, 28.01.1991)